Artykuł główny

  • Porady trenera i-Sport

    Jak zacząć biegać zimą?

    Wciąż jak mantrę obiecujesz sobie że „od jutra zaczniesz biegać”. Twoje „jutro” wciąż nie nadchodzi?  Przeciwności losu i wymówki mnożą  się z dnia na dzień. Czy zatem warto rozpoczynać swoją biegową przygodę zimą? Oczywiście że tak! Jest to idealny sposób na zahartowanie organizmu oraz utrzymywanie pożądanej wagi, która lubi nas zaskakiwać, szczególnie teraz gdy nasza aktywność ruchowa drastycznie spada.

    Zobacz pełny artykuł

Pozostałe artykuły

  • 3 dni do maratonu- i co ja mam teraz robić?

    Za 3 dni masz pobiec swoje 42,195 km i mimo iż dzielnie przepracowałeś cały sezon dopada Cie stres i zaczynasz podejmować dziwne działania, które na koniec mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc? Nie wiesz jak mają wyglądać Twoje najbliższe 72h i poranek przed startem?  Nie wiesz czy jeszcze trenować czy już odpuścić? Co jeść i w jakich ilościach?  Poniżej kilka wskazówek od naszych Trenerów.

     P.S. Ale podkreślamy: wskazówki dotyczą tylko tych co przepracowali dzielnie sezon. Bo jeśli Twój start ma być też jednym z Twoich pierwszych treningów to nasza rada - lepiej odpuść. Szkoda bezsensownej kontuzji przed końcem sezonu a kibicowanie też ważna fucha. Wesprzyj znajomych, a do następnego startu przygotuj się z nami i z głową. 

  • Czy trening w domu może być skuteczny?

    Dom- miejsce, które wielu z nas utożsamia z relaksem, chwilą błogiego spokoju po ciężkim dniu w pracy, okazją do spotkania z rodziną.  Jednak nie wszyscy- jeśli zaliczasz się do grona tych osób, które zaraz po powrocie do domu rozkładają matę w salonie i wskakują w ulubione sportowe obuwie, albo być może rozważasz dopiero tę opcję i nachodzą cię jakiekolwiek wątpliwości- koniecznie przeczytaj ten tekst! 
  • Cała tajemnica w "macaniu" wody

    Czujesz to?

    Kolejny dzień na basenie. Wchodzisz do wody i w myślach znowu przelatujesz przez trening. Dziś główne zadanie 14 razy 100m co drugie 100 przyśpieszenie, lekko nie będzie. W połowie zadania robi się już ciężko, ale hej! Jesteś twardy - zaciskasz zęby i płyniesz.

    Tak! Już prawie się udało, zostały ostatnie dwie setki. Patrzysz na zegar, ruszasz na pełnej mocy, ręce pracują jak szalone, rozpaczliwy oddech na lewo... I co się dzieje? Na torze obok twój znajomy z którym zawsze się ścigałeś (i wygrywałeś!) mija cię majestatycznie sunąc jakby wcale się nie śpieszył. A przecież tyle ćwiczyłeś na basenie, na siłowni, widzisz znaczną poprawę kondycji, harowałeś w łapkach żeby mieć więcej mocy, niemożliwe żeby on był mocniejszy. Co się stało?

    W dobie technologii niczym z NASA, szukając coraz lepszych, lżejszych, bardziej opływowych (najlepiej w ogóle żeby same za nas pracowały) sprzętów czasem zapominamy, że elementem, dzięki któremu można najwięcej zyskać jest nasze własne ciało! I nie chodzi o siłę czy wytrzymałość, które trenujemy do granic możliwości. Chodzi o technikę, a dokładniej czucie wody. Pod tą mistycznie brzmiącą nazwą kryje się coś dużo bardziej namacalnego - dosłownie ;) Cała tajemnica kryje się w macaniu wody w odpowiedni sposób. Prawa fizyki tak proste w teorii (akcja: ruch ręką, reakcja: ruch ciała do przodu), a tak trudne do wprowadzenia w praktyce. Można spytać, czemu trudne, przecież płynę? Tak, ale dlaczego ten kolega robi to szybciej mimo że nie ma tyle siły co Ty?

13.12.2017 13:43:24